George C. Scott nie zawsze był tą dominującą postacią ekranową, jaką pamiętamy. Urodzony w 1927 roku w Wise w Wirginii, dorastał niedaleko Detroit. Jego chropawy głos służył mu w filmie przez ponad cztery dekady. Jednak droga do zostania intensywnym aktorem charakterystycznym nie była gładka. Pod koniec lat czterdziestych służył w piechocie morskiej, a następnie studiował na Uniwersytecie Missouri. Tam studiował dziennikarstwo i sztukę dramatyczną.
Potem zaczęły się ciężkie dni.
Początek lat pięćdziesiątych był trudny. Aby przeżyć, Scott pracował na stanowiskach niewymagających kwalifikacji. Brał wszystkie role telewizyjne i teatralne, jakie tylko mógł znaleźć. W 1957 roku czuł się jak kompletna porażka. Nie był jeszcze w Hollywood. Był operatorem maszyn IBM.
Punkt zwrotny jako Ryszard III
Zmieniło się to w 1957 roku. Joe Pap zaprosił go do zagrania głównej roli w przedstawieniu Ryszarda III Szekspira. Rola stała się krytycznym triumfem. Krytycy byli zachwyceni. Jeden z nowojorskich recenzentów nazwał go „najgorszym Ryszardem III, jakiego kiedykolwiek widziały ludzkie oczy”. To było uznanie, na które Scott czekał tak długo.
Od tego momentu jego trajektoria się zmieniła. Otrzymał wiele wartościowych ról. Potem pojawiły się produkcje off-broadwayowskie. A za nimi sam Broadway. Operatora maszyny IBM już nie było. Na jego miejscu pojawił się człowiek, który przez następne czterdzieści lat będzie definiował intensywną sztukę filmową.
Dlaczego to trwało tak długo? Prawdopodobnie dlatego, że Scott nie zgodził się na kompromis. Pracował na stanowiskach robotniczych. Czekał. A kiedy nadarzyła się szansa, nie tylko odegrał tę rolę. Całkowicie ją opanował.
Scena była gotowa. Kariera filmowa nabierała tempa. Ale to praca teatralna położyła podwaliny.
Legenda, która odrzuciła Oscara i kradła sceny swoim milczeniem
Richard Scott nie chciał tylko zdobywać nagród. Uważał je za stratę czasu. Już po debiucie filmowym w westernie „Wiszące drzewo” z 1959 roku został już zauważony. Jego druga rola? Lepki asystent prokuratora w Anatomii morderstwa Otto Premingera. Otrzymał nominację do Oscara w kategorii Najlepszy aktor drugoplanowy. Krytycy twierdzili, że kradnie uwagę Jamesa Stewarta. Scott zrobił to, siedząc na swoim krześle. Po prostu patrzył. Całą pracę wykonały jego oczy.
Następnie powstał film „Buntownik” (Ślicznotka, 1961). Grał hazardzistę Berta Gordona. Kolejna nominacja. Scott ją odrzucił. Uważał, że rywalizacja między aktorami poniża zawód. Takie było jego stanowisko. Kilka lat później nie został nominowany za rolę przypominającego małpę generała Bucka Turgidsona w Doktorze Strangelove. Satyra Kubricka nie potrzebowała nominacji, aby stać się legendą.
Odmowa przyjęcia nagrody, zwycięstwo dziedzictwa
Lata 60. były pracowitymi latami. Scott wkroczył na scenę Broadwayu. Zagrał w Hollywood nie więcej niż jeden film rocznie. Zagrał Noego w filmie „Biblia” (1966). Był oszustem w filmie „Człowiek Flim-Flam” (1970). Zagrał w filmie „Petulia” (Petulia, 1968). Ale rok 1970 zmienił wszystko. Wcielił się w rolę generała George’a S. Pattona w filmie Patton.
Scott po raz kolejny odrzucił nominację Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Akademia nie zwróciła na to uwagi. I tak dali mu Oscara. To była mistrzowska robota. Po raz kolejny zostali nominowani za Szpital (1971). Satyra Chayefsky’ego na Padie przyniosła mu tę nominację. Scott ignorował politykę. On po prostu grał.
Mniejsze role, większy status kultowy
Ostatnie trzy dekady jego kariery? Żadnych hitów kasowych. Scott wolał mniejsze filmy. Chciał prestiżowych reżyserów. Chciał dobrze napisanych scenariuszy. Wyniki są obecnie uważane za kultowe.
- „Oni mogą być gigantami” (Oni mogą być gigantami, 1971)
- „Dzień delfina” (Dzień delfina, 1973)
- „Wyspy na potoku” (Wyspy na potoku, 1977)
- „Film, film” (film, film, 1978)
- „Film hardkorowy” (Hardcore, 1979)
„Scott pojawił się w kilku hitach kasowych w ciągu ostatnich trzydziestu lat swojej kariery, wolał występować w mniejszych filmach z prestiżowymi reżyserami i dobrze napisanymi scenariuszami”.
Jego późniejsze lata zdefiniowała telewizja i nowojorski teatr. Kino zeszło na dalszy plan. Na Broadwayu widział go w „Wujku Wani” (1973). „Śmierć komiwojażera” (1975). „Sly Fox” (Sly Fox, 1976). Telewizja dała nam Jane Eyre (1970). „Cena” (Cena, 1971). „Oliwier Twist” (1982). „Opowieść wigilijna” (1984). „Ostatnie dni Pattona” (1986). „12 gniewnych ludzi” (1997).
Jego ostatnią rolą była telewizyjna wersja filmu „Odziedzicz wiatr” (1999). Ponownie spotkał się z Jackiem Lemmonem. Jego były partner w 12 gniewnych ludziach. Człowiek, który zrezygnował z rywalizacji
























