To nie tylko wybuchło. Trwało to dalej.
Naukowcom udało się wykryć sygnał radiowy ze Słońca, który po prostu nie chciał się zakończyć. Pulsowało przez prawie trzy tygodnie. To pobiło wszelkie dotychczasowe rekordy. Większość błysków radiowych typu IV wybucha i zanika w ciągu kilku godzin. Ten trwał około 19 dni. Prawie czterokrotnie dłużej od poprzedniego rekordzisty.
Prawie niesamowity widok.
Sonda NASA i Europejskiej Agencji Kosmicznej znajdowała się na pozycjach w sierpniu. Solar Orbiter zobaczył to pierwszy. Następnie, prawie dwa tygodnie później, Parker Solar Probe i Wind w pobliżu Ziemi podchwyciły tę samą „melodię”. STEREO-A dołączył do obserwacji dzień później. To nie był łańcuch przypadkowych eksplozji. Źródło obracało się wraz ze Słońcem. Jedno długie wydarzenie.
Wzór wskazywał na jednolitą, stabilną strukturę, a nie na chaos.
Sygnał miał rytm. Mniej więcej co 45 minut stawało się jaśniejsze, a następnie blakło. Jak bicie serca. Albo dźwięk dzwonka.
Prawdopodobnie struktury magnetyczne wysoko nad fotosferą wibrowały. Wibracje te ściskały uwięzione elektrony w cyklu. Kompresja zmieniała jasność sygnału radiowego. Prosta fizyka. Ale wyniki są złożone.
Oznacza to, że Słońce może przez tygodnie przechowywać ogromne zbiorniki cząstek energetycznych. Myśleliśmy, że takie czołgi nie wytrzymają długo. Ale to nieprawda.
Dlaczego to jest ważne? Burze słoneczne nie zabijają nas na Ziemi. Ale mogą zniszczyć satelity. GPS przestaje działać. Komunikacja radiowa milknie. Sieci elektryczne są wyłączone.
Zrozumienie tych źródeł pomaga nam przewidzieć pogodę kosmiczną. Nowa sztuczka? Może się zdarzyć, że do triangulacji źródła potrzebny będzie tylko jeden statek kosmiczny. Wcześniej do określenia lokalizacji potrzebnych było więcej punktów danych.
Możliwa prędkość światła
Chcesz więcej wiadomości na temat technologii kosmicznej? Zapisz się do naszego newslettera.
Źródło prawdopodobnie znajdowało się w pobliżu heliosferycznego strumienia. Wyobraź sobie gigantyczny łuk pola magnetycznego wznoszący się z atmosfery w ciemność kosmosu. Ta miała ponad 1,2 miliona metrów szerokości. Ogromne, nawet jak na standardy słoneczne.
Trzy szybkie koronalne wyrzuty masy (CME) zbiegły się z wybuchem. Są to grudki plazmy i magnetyzmu wyrzucone w próżnię. Naukowcy są przekonani, że CME dostarczyły do pułapki świeże elektrony. Podtrzymali „imprezę”.
STEREO-A NASA śledziła go od 6 do 9 września, mapując emisje podczas jego obrotu. Autor: Vratislav Krupar i in., 2026
Fale radiowe wykazały silną polaryzację. Wibracje były uporządkowane, a nie chaotyczne. Sugeruje to, że elektrony nie przeskakiwały losowo. Poruszali się w zorganizowanym środowisku magnetycznym.
Nikt jeszcze nie zna dokładnego mechanizmu.
Jedna z teorii dotyczy promieniowania plazmowego. Elektrony energetyczne poruszające się w rozrzedzonym gazie w naturalny sposób wytwarzają hałas. Standardowy przedmiot. Drugi pomysł jest dziwniejszy. Naturalny laser mikrofalowy pracujący we wnęce o małej gęstości. Rzadsza opcja.
Dowody wskazują na gigantyczną obracającą się pułapkę magnetyczną. Trwało to tygodniami, podczas których emisje uzupełniały zapasy.
Tutaj również istnieje rozwiązanie techniczne. Fale radiowe o niskiej częstotliwości załamują się podczas podróży w przestrzeni kosmicznej. Utrudnia to znalezienie źródła. Zespół opracował korekcję tego zniekształcenia. Prześledzili hałas na wysokościach od 2,5 do 4 milionów mil nad Słońcem.
Przyszłe misje powinny korzystać z tej metody. Lepsza wizualizacja. Lepsze śledzenie cząstek. Prawdopodobnie zobaczymy wyraźniejsze erupcje skierowane w naszą stronę.
Na razie tylko obserwujemy napływające dane. Słońce dobrze skrywa swoje tajemnice, ale pozostawia ślady. Potrzebujemy tylko lepszych „butów”, aby w nich chodzić.



























