Niedobór drzew w Irlandii Północnej jest większy, niż myślisz

11

Jesteśmy daleko w tyle. Lesistość Irlandii Północnej wynosi zaledwie 8,6%. Czyni to nasz region jednym z najbardziej łysych w całej Europie. Spójrz na swoich sąsiadów: w Szkocji odsetek ten wynosi 19%, w Walii – 15%. Anglia, typowo gęsta i uprzemysłowiona, utrzymuje się na poziomie 10%. Nawet w Republice Irlandii – 11%.

Tutaj jest to niecałe dziewięć procent.

Departament Rolnictwa, Środowiska i Spraw Wiejskich Irlandii Północnej właśnie uruchomił pierwszy w regionie plan działania dotyczący sadzenia drzew. Jest to pięcioletni plan działania obejmujący dziesięć kierunków strategicznych. Matematyka zawarta w dokumencie jest bezlitosna. Aby osiągnąć 12% lesistości do 2050 r., czyli cel określony w ustawie o zmianach klimatycznych, musielibyśmy potroić obecne wskaźniki sadzenia do 2032 r. A to tylko po to, aby dogonić innych.

Budżet węglowy na lata 2023–2027 przewiduje sadzenie drzew na obszarze 2585 hektarów. Nowy plan twierdzi jednak, że to nie wystarczy. Do osiągnięcia celów pośrednich potrzeba kolejnych 1205 hektarów. I wtedy pojawia się prawdziwy mur: dodatkowe 50 000 hektarów w perspektywie długoterminowej.

Pięćdziesiąt tysięcy hektarów.

Nie w każdym gospodarstwie sadzenie drzew będzie odpowiednie… Na każdym etapie… kładliśmy nacisk na zrównoważony przekaz.

Ten cytat pochodzi bezpośrednio z projektu i wyraża rzadką szczerość. Większość tych dokumentów to prezentacje reklamowe udające politykę. Ten uznaje, że drzewa nie są rozwiązaniem na każdą dziedzinę. Rolnicy to rozumieją. Widzą ziemię, a nie tylko rozliczanie emisji dwutlenku węgla. W planie wskazano, że „apetyt” właścicieli gruntów na sadzenie drzew jest obecnie niski. Dlaczego? Ponieważ rolnictwo jest już trudne, nie warto zamieniać hektarów żyznej gleby w szkółki dla sadzonek, które można wykorzenić przy pierwszej silnej burzy.

Sekretarz środowiska Andrew Moore opisał to zadanie jako „wiele stanowisk pracy”. Ocena powściągliwa, że ​​tak powiem.

Plan nie opiera się na „magicznych kulach”. Podzielony jest na cztery bloki: zarządzanie, komunikacja, edukacja i badania. Pod tymi nagłówkami ukryte są trzy etapy wdrożenia mươi một. John Martin z Woodland Trust nazwał ten plan „bardzo potrzebnym”. On ma rację. Zauważył jednak również, że główny problem pozostaje ten sam: sposób, w jaki ludzie traktują drzewa na swoich gruntach, musi się zmienić.

Możesz zobowiązać się do sadzenia. Ale nie możesz zmusić kogoś, żeby się tobą opiekował.

Przez lata ignorowaliśmy lasy, martwiąc się o gospodarkę. Obecnie gospodarka potrzebuje drzew do kredytów węglowych, zarządzania powodzią i ochrony różnorodności biologicznej. Priorytety zmieniły się z dnia na dzień. Ale gleby nie obchodzi nasza panika.

Czy nastawienie się zmieni? Może. Proces rewizji powinien pomóc. Ale 50 000 dziur w ziemi samo się nie wykopie.