Zespół Phelana-McDiarmida: jak powszechny jest?

15

Zespół Phelana-McDermida (PMS) może wystąpić u 1 na 7330 osób.

Nie 1 na 700. Nie 1 na 730. Ale 1 na 7330.

To nowa liczba, która znacznie przewyższa to, co naukowcy sądzili jeszcze kilka lat temu. Dla rodzin próbujących zrozumieć niewyjaśnione opóźnienia w rozwoju swoich dzieci te statystyki zmieniają wszystko. Oznacza to, że nie jesteś sam w sposób, który wcześniej wydawał się niemożliwy. Jednak ujawnia także ogromną martwą plamkę we współczesnej medycynie.

Diagnoza genetyczna może być światłem na końcu bardzo długiego tunelu. Wyjaśnia problemy ze snem, opóźnienia w mówieniu i trudności w zachowaniu, które pozornie pojawiły się znikąd. A jednak miliony osób z zespołem Phelana-McDermida żyją wśród nas, nie wiedząc, dlaczego ich mózgi funkcjonują w taki, a nie inny sposób.

Naukowcy z Centrum Autyzmu Seaver w szpitalu Mount Sinai właśnie uzupełnili ogromną lukę w danych. Ich wnioski? Ten stan występuje znacznie częściej, niż ktokolwiek przypuszczał.

Dlaczego stare oceny były tak niskie?

Bądźmy szczerzy: testy genetyczne nie są uniwersalnym standardem w diagnozowaniu autyzmu.

Jeśli u dziecka występują opóźnienia w rozwoju, standardowy protokół często zatrzymuje się, zanim dojdzie do głębokiego sekwencjonowania DNA. Wiele osób z zaburzeniami ze spektrum autyzmu (ASD) nigdy nie otrzymuje kompleksowych paneli genetycznych. Leczy się je objawowo. Rodzinom podaje się strategie radzenia sobie. Nie są wysyłane do laboratorium.

Stworzyło to zniekształcony obraz rozpowszechnienia. Wczesne oceny opierały się w dużej mierze na skierowaniach klinicznych – to znaczy na osobach, które trafiły do ​​ośrodków wyższego stopnia. To tylko wierzchołek góry lodowej. Odpoczynek? Ukryty na widoku.

Aby uzyskać rzeczywistą liczbę, Mount Sinai nie zbadał tylko jednej kliniki. Stworzyli wielkoskalowy model wieloźródłowy.

Jak badacze obliczyli rzeczywistą liczbę

W badaniu przeanalizowano zapisy genetyczne prawie 1 800 000 osób z autyzmem.

Dane zebrano z dziesięciu niezależnych źródeł. Mówimy o GeneDx, Labcorp, Ambry Genetics, projekcie badawczym SPARK, Autism Sequencing Consortium i głównych szpitalach dziecięcych w całym kraju.

To ogromna baza dowodowa.

Surowe dane są jednak niedoskonałe. Wiele zapisów zawierało wyniki badań, które mogły przeoczyć zmiany w genie SHANK3. Lub dane pochodzące od osób, których objawy były na tyle subtelne, że nie pozwoliły na rozpoznanie autyzmu pomimo obecności markera genetycznego.

Dlatego zespół skorygował dane. Uwzględniono tych, którzy nie otrzymali diagnozy. Uwzględnili opuszczone testy. Wzięli pod uwagę osoby, które nie spełniają pełnych kryteriów ASD, ale nadal mają delecję na chromosomie 22.

Wynik?

13,7 przypadków na 10 000 osób.

Lub około 1 na 7330.

Jeśli zastosujesz ten stosunek do populacji Stanów Zjednoczonych, liczby będą zaskakujące. Szacuje się, że ponad 45 000 Amerykanów cierpi na zespół Phelana-McDermida i nawet o tym nie wie.

„Duża różnica między znanymi a podejrzanymi przypadkami wynika z faktu, że wielu osobom… nigdy nie oferuje się badań genetycznych”. — Tess Levy, pierwsza autorka badania

Czym tak naprawdę jest zespół Phelana-McDiarmida?

PMS występuje, gdy brakuje fragmentu genu SHANK3 na chromosomie 22 lub jest on zmieniony.

Pomyśl o SHANK3 jako o niezbędnym przewodniku po instrukcjach dotyczących łączenia neuronów w mózgu. Kiedy ta strona zostanie wyrwana, połączenia nie zostaną utworzone prawidłowo. Konsekwencje są różne.

Większość osób cierpiących na PMS spełnia kryteria diagnozy autyzmu. Ale to nie jest tylko autyzm. Wpływa na zdrowie, naukę, zachowanie, rozwój fizyczny i zdolności motoryczne. Niektórzy ludzie mają poważne upośledzenie umysłowe. Inni mają łagodne trudności, ale znaczące oznaki lęku społecznego lub cech OCD.

Uważa się, że zmiany w genie SHANK3 są odpowiedzialne za aż do 1% wszystkich przypadków zaburzeń ze spektrum autyzmu.

Nie jest to choroba rzadka w tradycyjnym rozumieniu. To znacząca część społeczności neuroróżnorodnej.

Dlaczego ta diagnoza jest teraz ważna

Być może zastanawiasz się, dlaczego mówimy o chorobie, skoro schorzenie to występowało od zawsze.

Medycyna spersonalizowana nadchodzi.

To jest kluczowy punkt. Trwa już kilka badań klinicznych dotyczących leczenia PMS. Nie można jednak włączać pacjentów do badania leku dotyczącego choroby, o której istnieniu nie powiedziano.

Medycyna spersonalizowana celuje w konkretny mechanizm biologiczny. W tym przypadku mówimy o przywróceniu lub kompensacji wady SHANK3. Nie chodzi tylko o uspokojenie zachowania, ale o zajęcie się pierwotną przyczyną.

Diagnoza PMS otwiera drzwi do:

  • Opieka specjalistyczna: Lekarze, którzy naprawdę rozumieją specyficzne potrzeby pacjentów z PMS.
  • Badania kliniczne: Dostęp do terapii eksperymentalnych, które mogą zmienić przebieg choroby.
  • Społeczność: sieć rodzin stojących przed tymi samymi wyzwaniami.
  • Przyszłe metody leczenia: Jak zauważyła Tess Levy, nowe skuteczne metody leczenia mogą być dostępne w ciągu pięciu lat.

Bez diagnozy przyszłość ta pozostaje zamknięta.

Koszt braku diagnozy

Geraldine Bloss, przewodnicząca zarządu organizacji CureSHANK, wyraziła się bardzo prosto. Każda osoba z niezdiagnozowanym zespołem jest moralną porażką systemu.

„To oznacza rodzinę poszukującą odpowiedzi… i pacjenta, któremu mogą brakować możliwości zastosowania nowych terapii”.

Problem jest praktyczny, a nie tylko filozoficzny. Bariery w ubezpieczeniach. Brak świadomości wśród pediatrów ogólnych. Testy zbyt powierzchowne, aby wykryć mikrodelecje.

Organizacje Start Genetics i CureSHANK aktywnie naciskają na zmiany. Chcą, aby badania genetyczne były pierwszą linią obrony dla każdego, kto ma niewyjaśnione opóźnienia w rozwoju. Nie ostatnia próba, ale pierwszy krok.

Droga przed nami

Szacunkowa liczba 1 na 7330 jest prawdopodobnie ostrożna. To jest podłoga, a nie sufit.

Ponieważ badania stają się tańsze i bardziej dostępne, liczba ta prawdopodobnie wzrośnie. Mówimy o dziesiątkach tysięcy ludzi rozsianych po całym kraju, żyjących nieświadomie, że ich problemy mają specyficzną nazwę i potencjalne biologiczne rozwiązanie.

Joseph D. Buchsbaum, dyrektor Centrum Autyzmu Seaver, jest przekonany. Wierzy, że dokonane tu odkrycia genetyczne wkrótce przełożą się na metody leczenia.

Ale wiedza staje się potęgą tylko wtedy, gdy ją masz.

Przepaść jest szeroka. Praca nad jej przezwyciężeniem wymaga pilności. A dla ponad 45 000 osób czekających w cieniu może to oznaczać różnicę między zwykłym opanowaniem choroby a jej wyleczeniem.

Czy odkryjesz przyczynę? To zależy od tego, czy zadasz pytanie.