Deszcz się skończył: indyjski sektor rolnictwa stoi przed trudnym latem

23

Indie właśnie odnotowały najsuchszy czerwiec od dwunastu lat. Co gorsza, był to piąty najbardziej suchy miesiąc od rozpoczęcia pomiarów w 1901 roku. Indyjski Departament Meteorologiczny nie ośmieszył rzeczywistości – prognozuje opady poniżej średniej również w lipcu.

Nasuwa się oczywiste pytanie: co teraz stanie się ze żniwami?

Różnica w powierzchni rośnie

Rolnicy nie będą musieli długo czekać na odpowiedzi. Powierzchnia upraw już się zmniejszyła. Według oficjalnych danych powierzchnia upraw letnich spadła o prawie 23% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Szczególnie mocno ucierpiały zbiory ryżu, które spadły o jedną czwartą.

Spójrz na surowe dane. Do 30 czerwca rolnicy zasadzili 18,27 mln hektarów. W ubiegłym roku o tej samej dacie liczba ta wyniosła 23,65 mln hektarów. To ogromna luka w porównaniu z realnymi warunkami.

Uprawy letnie to duży biznes. Mówimy o ryżu, bawełnie, roślinach strączkowych i trzcinie cukrowej. Wszystkie są krytycznie zależne od monsunu południowo-zachodniego. Ten system pogodowy powoduje około 70% rocznych opadów. Zwykle dociera do Kerali około 1 czerwca, a następnie przemieszcza się na północ.

W tym roku wszystko potoczyło się inaczej.

Nadejście monsunów zostało opóźnione o trzy dni. Ich natarcie zatrzymało się na dwa tygodnie w zachodniej części Indii. Pola nie były przygotowane. Nasiona pozostały w workach.

Prawie połowa gruntów rolnych w kraju jest uzależniona wyłącznie od opadów deszczu, ponieważ nie ma tam nawadniania. Czas tutaj to nie tylko kwestia wygody, to kwestia przetrwania.

Ryż służy jako wskaźnik sytuacji. Tej jesieni zbiory spadły o 25%. Sadzonki ryżu posadzono zaledwie na 2,58 mln hektarów. Rok temu liczba ta wynosiła 3,44 mln ha. Różnica jest kolosalna.

Nasiona oleiste i import

Jest jeszcze jeden efekt domina. Eksperci ostrzegają, że słabe deszcze zaszkodzą krajowej produkcji nasion oleistych. Mniej lokalnych zbiorów oznacza więcej importowanych olejów roślinnych. Zła wiadomość dla bilansu handlowego i dla lokalnych rolników, którzy w przeciwnym razie mogliby sprzedać swoje plony.

Czy wszystko stracone?

Nie.

Monsuny trwają do września. Jest jeszcze czas. Deszcze mogą zostać wznowione. Rolnicy będą mogli podjąć środki nadzwyczajne.

Ponadto Indie mają poważne rezerwy. Na dzień 1 lipca rządowe zapasy ryżu wynosiły 39,7 mln ton. Wymagany bufor wynosi zaledwie 13,5 mln ton. Ta poduszka powietrzna jest prawie trzykrotnie większa od standardowej. Dodaj do tego 29,8 miliona ton zakupionej słomy oczekującej na przemiał, a system będzie miał wystarczające rezerwy, aby złagodzić uderzenie.

Ale magazyn pełen zboża nie dodaje pieniędzy do kieszeni rolnika, gdy jego własne plony nie rosną. Ubezpieczenie będzie działać – przynajmniej na razie.

Przyjmie cios, aż niebo znów się otworzy.