Jedyny muzyk, który kiedykolwiek otrzymał oficjalne uznanie dla The Beatles

13

Billy Preston nie tylko spędzał czas z Fab Four. Dołączył do nich przy instrumentach, zagrał i stał się jedynym artystą w historii, któremu oficjalnie przypisano utwory z grupą.

Stało się to w utworze „Get Back”.

Wydany w 1969 roku utwór jest uznawany za „The Beatles with Billy Preston”. To wszystko. Żaden inny muzyk nie otrzymał tak specyficznego podpisu. To nie było zaproszenie jako gość. To nie było tylko miejsce gościnne. To było partnerstwo, przynajmniej na papierze.

Preston wniósł potężne brzmienie organów Hammonda, które przełamało napięcie w studiu. The Beatles się rozpadali. Sesje były chaotyczne. Ale kiedy Preston zasiadł do klawiszy, rytmiczny fundament nabrał kształtu. Zespół znów odnalazł swój rytm.

Nie był tylko muzykiem sesyjnym. Stał się częścią energii grupy podczas jej ostatniego publicznego występu.

Jego wkład wykraczał poza jeden hitowy utwór. Preston nagrał partie klawiszowe dla Abbey Road (1969). Dodał warstwy dźwiękowe do albumu Let It Be (1970). Brał udział w Rooftop Concert, legendarnym nieautoryzowanym występie w budynku Apple Records w Londynie. Wiatr wył. Zbliżała się policja. Ale muzyka była gęsta i harmonijna. Preston siedział za organami i grał równie mocno, jak ktokolwiek inny w zespole.

To nie był projekt poboczny. To była głęboka integracja. Preston znał te piosenki. Znał chłopaków. Rozumiał tę presję.

Dlaczego go wpuścili? Być może dlatego, że był organistą wyszkolonym w tradycji gospel, który potrafił dorównać funkowi Johna lub melodiom Paula. Być może dlatego, że przyniósł radość, którą inni stracili. A może dlatego, że przez te kilka miesięcy potrzebowali kogoś, kto potrafiłby przebić się przez hałas.

Autorstwo „Get Back” pozostaje wyjątkowe. To przypis w historii muzyki, ale głośny. Preston odszedł z czymś więcej niż tylko linijką na okładce płyty. Odszedł z dowodem, że przez krótką chwilę był Beatlesem.

Reszta grupy ruszyła dalej. Grupa rozpadła się. Preston grał dalej. Kontynuował nagrywanie. Ale ten jeden oryginalny wiersz? Ona zostaje.